Menu

niecodziennik o zyciu

problemy mniejsze i wieksze, sukcesy male i duze

myslal by kto

hotlittleblack

ze gorzej byc nie moze? bzdura

wczoraj wyszlismy ze szpitala. na poczatku tygodnia moj syn mial wypadek, polamal sie, trzeba bylo operowac. napisalam o tym dluzszy wpis ale cos mi sie jak na zlosc skasowalo. a teraz musze isc karmic rekonwalescenta rosolkiem. jest nieporadny jak niemowle

sobota

hotlittleblack

piekna pogoda a ja jak zwykle - zajeta i zmeczona. tydzien mielismy bardzo intensywny, dosc ciezko nam idzie przestawianie sie na rytm szkolny. plan lekcji jest nawet dogodny, szczegolnie odczuje to gdy juz nastapi przerwa w mojej wybitnej karierze zawodowej. szczerze mowiac nie moge sie doczekac. chcialabym przetrwac jesien w zaciszu wlasnego pokoju, w kuchni pachnacej obiadem i zalewa octowa do marynowanych grzybow. w cieplych skarpetach i kaloszach, spokojnie idac po swieze pieczywo na sniadanie i z synem do szkoly. przeczytac wreszcie chociaz jedna ksiazke, zrobic nowe danie, pocwiczyc z chodakowska czy lewandowska. przestawic meble w pokoju, wyrzucic starocie z piwnicy i gornej polki w szafie. wziac udzial w wielu konkursach i w koncu cos wygrac. pojsc na grzyby, zrobic buraczki w sloikach i zamrozic sliwki. pojsc do szewca i do dentysty. bezkarnie pospac w poniedzialek - wszak lekcje syn zaczyna dopiero po 11.00. spokojnie wypic kawe, uprasowac ubrania syna. sprzedac mnostwo niepotrzebnych nam juz rzeczy i uporzadkowac szuflade z przyprawami. zebrac sie do kupy, zaczac dbac o siebie, smarowac sie balsamem do ciala zanim bede juz padac na twarz i ostatkiem sil umyje zeby. pojsc na rower z dzieckiem, zaprosic jego kolege z klasy. nie spieszyc sie bo za moment zamykaja swietlice... moge tak dlugo

moje zycie to ciagla walka. z czasem, ze zlym samopoczuciem, depresja, rozmaitymi bolami, zlymi myslami, prostymi czynnosciami dnia codziennego, ktore dla innych sa normalnymi rzeczami. poprosze o przerwe

ostatni dzien wakacji

hotlittleblack

no i jest. ostatni dzien wakacji. pogoda wspaniala - leje i nie zamierzam wychodzic dzis z domu chociaz przydaloby sie... jednak z drugiej strony majac kilka pozyczonych zlotowek w portfelu takie wyjscie na zakupy wydaje sie nie miec wiekszego sensu

jutro rozpoczecie roku, na ktore ide z synem. jestem bardzo ciekawa jak bedzie wygladal tegoroczny plan lekcji. jakos trzeba bedzie wszystko poplanowac

pomidorowa nastawiona, czas prasowac koszule i malowac pazurki. szykujemy sie!

26/08

hotlittleblack

co za len ze mnie

no dobra, bylam rano na zakupach za pozyczone pieniadze. ugotowalam 2 zupy i 2 drugie dania. pozmywalam, zrobilam pranie. odwiedzilam rodzicow wraz z synem. wrocilam, pomoglam dziecku umyc wlosy. i siedze przed tv

jutro mam w planie pranie, gotowania ciag dalszy, urodziny u kolegi syna, mycie wlosow, pazurki, jesli wystarczy sil, czasu i motywacji to jeszcze jakies porzadki.

takie to wszystko smutne dzisiaj

niedziela

hotlittleblack

a za 2 tygodnie rozpoczecie roku szkolnego. nie mamy kapci, spodni, skarpet, butow, piora... mozna by tak dlugo wymieniac. plecak i worek na kapcie zostana z zeszlego roku, tak samo piornik i pare przyborow kilka zeszytow i plasteline kupilam juz w biedronce. ogolnie oceniam stopien gotowosci na 40%

jutro ide do pracy, az mnie juz brzuch boli. caly tydzien nawet sie nie umalowalam, co za wygoda. co prawda nie wygladam bez makijazu jakos przyzwoicie ale lenistwo wygrywa. jesli chodzi o ubranie i wlosy to tak samo. niestety reprezentuje ostatnio styl kloszarda. na dodatek grubego. jem bez opamietania i to widac

na szczescie wkrotce jesien, schowam sie pod swetrem, pod kocem i bede bezrobotna gruba kura domowa

© niecodziennik o zyciu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci