Menu

niecodziennik o zyciu

problemy mniejsze i wieksze, sukcesy male i duze

23/04

hotlittleblack

dzis mam naprawde dosc wszystkiego. 3 razy pisze ten wpis i wszystko mi znika. poddaje sie. napisze tylko ze wyglada na to, ze chyba musze polozyc sie do szpitala

12 kwietnia

hotlittleblack

za 4 dni swieta a ja jestem w najwiekszym chaosie od lat. dlatego wypisalam na dzis urlop wypoczynkowy. z tym wypoczynkiem to oczywiscie zart bo zamierzam dzis ostro podgonic robote. wstalam o 7.30, zaprowadze syna do szkoly na 11.00 i bede zasuwac przy bigosie, pedicure i manicure. po 15.00 czeka mnie znowu spacer do szkoly a potem zapewne chaotyczne sprzatanie. zrobilam sobie liste rzeczy do zrobienia w kazdym pomieszczeniu i bede skreslac to co juz zrobie

bajzel mam przeokropny, nie zartuje. wszedzie walaja sie ubrania, powyciagane z szafy albo takie, ktore z niej same wypadly albo te uprane i nie schowane bo nie bylo gdzie. jezeli tego gdzies nie upchne to nie ma mowy o jakichkolwiek innych porzadkach. cale szczescie, ze zmywarka zostala naprawiona, niestety kosztowalo to 160zl ale nie wyobrazam sobie juz zycia bez tego sprzetu

no to dzialam, pomimo uczulenia, ktore nie przechodzi, bolu kolana i slabego nastroju

8/04

hotlittleblack

my juz po sniadaniu a przeciez normalni ludzie o tej porze w weekend spia...

nic dobrego nie napisze poza tym, ze dostalam wczoraj wyplate i od razu wydalam 200zl. oprocz tego stara bida i jeszcze doszla nowa - popsuta zmywarka. nie grzeje wody. po kilkunastu latach w koncu ma prawo sie zepsuc. czekam na tak zwanego fachowca, ktory pewnie zainkasuje ze 300zl o ile w ogole oplaca sie reanimowac tego naszego zlomka

ide sprzatac i zmywac bo wstyd przed fachowcem

i znowu sroda

hotlittleblack

u nas nic nowego, czekam na wyplate i panikuje przed swietami czyli wszystko tradycyjnie. jestem gruba i mam brzydkie wlosy a na dodatek uczulenie na calym ciele. do meza przyczepila sie znowu jego dawna wielbicielka. syn prawie nic nie je, brzydko sie zachowuje. tak wlasnie wyglada nasz poczatek kwietnia

29/03

hotlittleblack

sroda, dzien loda

leje, wieje. chce do lozka. tymczasem pity zrobione, wlosy umyte. straszne dni przede mna. sciskanie pasa to nic. znowu sie uaktywnila wielbicielka meza. mlodsza, bogata, bez zobowiazan. nawet mialam na wiosne cos zrobic ze soba. w tej sytuacji odpuszczam. czy dobrze robie? jesli ktos da znac - wezme to powaznie pod uwage. poki co... olewam. placze nad swoim losem

nie mam sily. walczyc. warto czy nie? jesli tak to jak? jesli nie to jak spac? po lekach mam tak pokrecone sny... nieraz budze sie rano i placze bo to wszystko to byly kompletne bzdury. chociaz to wszystko tak dziwne to fajne. ile bym dala za spokojnie przespana noc. moze to wlasnie jest szczescie?

© niecodziennik o zyciu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci