Menu

niecodziennik o zyciu

problemy mniejsze i wieksze, sukcesy male i duze

2 dni

hotlittleblack

jeszcze 2 dni i moze zaczna mnie leczyc. we wtorek klade sie do szpitala. nie moge sie doczekac. jestem bardzo zmeczona i chce tylko zeby moje dolegliwosci minely. musze wytrzymac

maj

hotlittleblack

maj u nas rozpoczal sie podobnie do innych miesiecy. chlodno, glodno, gluty, kaszel. do tego ja sie wciaz morduje z przedziwnymi i uciazliwymi objawami, ktore to maja mi rzekomo zdiagnozowac w przyszlym tygodniu. tak, wlasnie kiedy rozpoczynamy turnus rehabilitacyjny z mlodym, kiedy szykuje mi sie wyjatkowo duzo spotkan towarzyskich, na ktore jestem wyjatkowo zobowiazana sie stawic, wtedy kiedy mam rozpierdzielone w pracy tysiace spraw... wtedy wlasnie, a konkretnie w najblizszy poniedzialek o 8 rano mam sie stawic do szpitala na izbe przyjec. nie wiem czy kiedykolwiek bylby na to odpowiedni moment ale ten akurat wydaje mi sie wyjatkowo nietrafiony a z drugiej strony wmawiam sobie, ze moze skonczy sie moja udreka, moze bede mogla odstawic te cholerne sterydy, ze wtedy schudne w tydzien chociaz polowe nadprogramowych kilogramow, ktore im zawdzieczam. ech... to sa wlasnie te uczucia ambiwalentne

syn moj balansuje na granicy pomiedzy zdrowiem a choroba... musze koniecznie w czwartek lub piatek przebadac go bo cholera wie ile czasu bede w tym szpitalu. poza tym w domu panuje atmosfera adekwatna do stanu naszych kont bankowych. rzeklabym - dno. uciec nie ma dokad ani za co. wiec tak sie kisimy w tym skwasnialym sosie. niby majowka, niby fajnie. a tu nie ma zadnej atmosfery, nawet zeby wspolnie zjesc sniadanie

nie wiem jak to bedzie. czekam gdzies do wtorku - srody, moze cos sie wyjasni, moze cos wplynie na konto. poki co - chujowo ale stabilnie. kiepski zart ale bardzo mi pasuje do mojego polozenia

23/04

hotlittleblack

dzis mam naprawde dosc wszystkiego. 3 razy pisze ten wpis i wszystko mi znika. poddaje sie. napisze tylko ze wyglada na to, ze chyba musze polozyc sie do szpitala

12 kwietnia

hotlittleblack

za 4 dni swieta a ja jestem w najwiekszym chaosie od lat. dlatego wypisalam na dzis urlop wypoczynkowy. z tym wypoczynkiem to oczywiscie zart bo zamierzam dzis ostro podgonic robote. wstalam o 7.30, zaprowadze syna do szkoly na 11.00 i bede zasuwac przy bigosie, pedicure i manicure. po 15.00 czeka mnie znowu spacer do szkoly a potem zapewne chaotyczne sprzatanie. zrobilam sobie liste rzeczy do zrobienia w kazdym pomieszczeniu i bede skreslac to co juz zrobie

bajzel mam przeokropny, nie zartuje. wszedzie walaja sie ubrania, powyciagane z szafy albo takie, ktore z niej same wypadly albo te uprane i nie schowane bo nie bylo gdzie. jezeli tego gdzies nie upchne to nie ma mowy o jakichkolwiek innych porzadkach. cale szczescie, ze zmywarka zostala naprawiona, niestety kosztowalo to 160zl ale nie wyobrazam sobie juz zycia bez tego sprzetu

no to dzialam, pomimo uczulenia, ktore nie przechodzi, bolu kolana i slabego nastroju

8/04

hotlittleblack

my juz po sniadaniu a przeciez normalni ludzie o tej porze w weekend spia...

nic dobrego nie napisze poza tym, ze dostalam wczoraj wyplate i od razu wydalam 200zl. oprocz tego stara bida i jeszcze doszla nowa - popsuta zmywarka. nie grzeje wody. po kilkunastu latach w koncu ma prawo sie zepsuc. czekam na tak zwanego fachowca, ktory pewnie zainkasuje ze 300zl o ile w ogole oplaca sie reanimowac tego naszego zlomka

ide sprzatac i zmywac bo wstyd przed fachowcem

© niecodziennik o zyciu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci