Menu

niecodziennik o zyciu

problemy mniejsze i wieksze, sukcesy male i duze

ciezko

hotlittleblack

jest jak jest. ponarzekam sobie. moj ojciec byl w szpitalu kilka dni, jego stan zdrowia niestety nie jest najlepszy i ma sie zglosic pod koniec miesiaca na kolejny pobyt podczas ktorego zrobia mu zabieg. ledwo tata wyszedl ze szpitala to rozlozyl mi sie syn. angina, dwa tygodnie juz siedzimy w domu. znowu sa zaleglosci w szkole, ciezko bedzie nadrobic. do tego wszystkiego jeszcze dalam sie namowic na szczeniaka w typie yorka. wszyscy mowia, ze to swietny przyjaciel dla jedynaka, dziecko sie lepiej rozwija i uczy roznych rzeczy. jako dziecko bardzo chcialam miec psa ale rodzice sie nie zgadzali. no to mam. jednak mimo wielkiej radosci i zabawy mamy tez dodatkowe obowiazki, z ktorymi na razie daje sobie dobrze rade, oczywiscie dopoki nie pracuje. co bedzie potem? zobaczymy

wraz z psem pojawila sie w naszym budzecie kolejna pozycja, na szczescie pies jest odrobaczony i zaszczepiony, nie urosnie powyzej 3kg wiec i je niewiele. gotowa sucha karma wystarcza na dlugo a ja mu czasem dorzucam jakies miesko z zupy albo niesolone, gotowane warzywa czy kasze. lubi wszystko jesc, nie jest wybredny. a i my z koniecznosci tez nie wybrzydzamy. dzis w menu jest zupa ogorkowa z zamrozonego w pazdzierniku rosolu, 3 duzych ogorkow kiszonych, resztki smietany, ziemniakow. na drugie danie klopsiki w sosie pomidorowym (niewielka czesc mielonej lopatki podgotuje z marchewka i dam psu), surowka z kiszonej kapusty i puree ziemniaczane. nie wychodzi to drogo, podobnie jak rosol, ktory jemy 2-3 dni a koszty produktow nie przekraczaja 10zl nawet gdy dodaje elementy z kaczki. jakos trzeba dotrwac do piatku, kiedy to maz dostanie wyplate. ja na razie musze poczekac na zasilek chorobowy jak i na wynik rezonansu magnetycznego, na ktorym bylam wczoraj. oby bylo dobrze

na koniec - zlamalam 3 paznokcie i stluklam ekran telefonu. wymiana aparatu w maju. jak zyc?

 

niedziela

hotlittleblack

jak to jest, ze weekend ledwo sie zacznie a juz sie konczy?

plany na dzis nie odbiegaja od typowej niedzieli w moim domu. pranie, odrabianie lekcji i gotowanie. promocyjny kurczak zostanie pokrojony na czesci i przerobiony na zupe pomidorowa. smietane i makaron do zupy kupilam tez podczas promocji a przecier dostalam od kolezanki. promocyjna marchewka zostanie zjedzona jako marchewka zasmazana do kotletow mielonych z promocyjnego miesa i czerstwej bulki. tylko ziemniaki kupilam w normalnej cenie ale sa naprawde dobre. koszt dzisiejszego obiadu nie przekroczy 15zl a bedziemy miec co jesc przez 3 dni. do tego zostana udka i piersi z kurczaka do zamrozenia. brawo ja

18/10

hotlittleblack

jest poludnie a ja poza zakupami nic nie zrobilam. chodze poszukujac promocji, oszczedzam pieniadze i trace czas. zlamalam 2 paznokcie, nie mam kiedy zrobic z tym porzadku. za 15 minut wychodze po syna do szkoly. obiad, spacer, lekcje, kolacja, spac

proza zycia... nic sie nie zmienilo, nic nie jest lepiej. chyba to ze mna jest cos nie tak. wciaz sie z niczym nie wyrabiam, nie moge dokonac niczego spektakularnego w domu. zima za pasem a ja w ciemnej dupie, jak zawsze. pocieszam sie, ze przynajmniej w miare nadrobilismy szkolne zaleglosci, ze mlody jakos dal rade. oprocz tego nie mam sie czym pochwalic. jestem zla na siebie

7102017

hotlittleblack

fajna data

w poniedzialek moj syn idzie w koncu do szkoly. nie wiem jak sobie poradzi bo ma duzo zaleglosci a tu jeszcze lektura do przeczytania, dyktando, test z angielskiego... jest naprawde sporo roboty

w poniedzialek musze jechac do zusu, dostarczyc zwolnienie. z firma juz sie rozstalam, przyslali mi swiadectwo pracy i 2 wyplaty na odchodne. skorzystam z przyplywu gotowki, zaplace zalegly rachunek za prad, pojde do fryzjera. wlosy mam w okropnym stanie, suche wiory az sie krusza w palcach. reszte pieniedzy prawdopodobnie wydam na uzupelnienie garderoby syna i moze znajde sobie jakies niedrogie jesienne buty. pozniej nie bedzie juz mozliwosci

zabieram sie do sprzatania bo jakos ostatnio nie panuje nad tym. na obiad beda kotlety mielone ale musze wyjsc dokupic ziemniaki. wcale mi sie nie chce

czw

hotlittleblack

bylam na grzybach. co za cisza w lesie... cudownie. zebralismy 2 siatki podgrzybkow. mam zajecie na wieczor. sloiki juz przyniesione z piwnicy a w piekarniku suszy sie na blaszce pierwsza porcja grzybow. dawno nie bylo takiego wysypu

poza tym nic nowego. nie moge odespac ostatnich stresow, w dzien chetnie ucielabym sobie drzemke. widac ze organizm mam albo wyczerpany albo leniwy. kto wie...

© niecodziennik o zyciu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci